Dyspersja polega na rozchodzeniu się impulsów bez nadawania jednemu punktowi stałego pierwszeństwa. Peryferia mogą inicjować zmianę, którą dopiero później przejmują obszary o szerszym zasięgu. Kierunek wpływu nie jest więc tożsamy z odległością od centrum.
Rozproszone sygnały zachowują różne intensywności. Rezonans dryfujący pojawia się w przyjętym modelu, gdy część ich reakcji nakłada się, choć pozostałe nadal przebiegają niezależnie.
Oddzielne źródła nie muszą dzielić jednej skali odległości. Punkt pozornie oddalony może pozostawać blisko poprzez krótkie następstwo połączeń, podczas gdy sąsiadujący element reaguje dopiero po kilku przejściach. Dlatego zasięg rozproszenia zależy od dostępnych relacji, a nie od obrazu jednorodnie rozsuwającej się fali. Przy silnym sprzężeniu kilka punktów zaczyna reagować podobnie. Ta chwilowa zbieżność nie likwiduje dyspersji, dopóki źródła i warunki dalszych zmian pozostają rozdzielone.
Gdy rozproszenie prowadzi do nierównych skutków, hierarchia odwrócona może utrzymywać się tylko przez jeden cykl. W następnym przebiegu źródłem inicjacji zostaje inny punkt, bez konieczności ustanowienia nowego centrum.
Gdy część sygnałów napotyka nierówne warunki brzegowe, rozproszenie przestaje przypominać równomierny podział. Jeden przebieg kończy się na pierwszej granicy, drugi pozostawia ślad możliwy do ponownego uruchomienia. Różnica między zanikiem i opóźnieniem staje się widoczna dopiero przy następnej aktywacji sąsiednich punktów.
Rozszerzenie zasięgu nie jest równoznaczne ze wzrostem wpływu każdego rozproszonego punktu. Część impulsów zanika na granicach lokalnych, podczas gdy inne przechodzą dalej bez wyraźnego wzmocnienia. Rozkład następstw pozostaje więc nierówny, nawet przy podobnej intensywności źródeł.
Jeżeli odległe punkty zaczynają reagować jednakowo, ich chwilowa zbieżność nie usuwa odrębnych źródeł. Zmiana jednego połączenia może ponownie rozdzielić wspólną odpowiedź. Dyspersja zostaje zniesiona dopiero wtedy, gdy dalsze przebiegi nie zachowują już rozróżnialnych dróg pochodzenia, a nie w samym momencie podobieństwa reakcji.